Bia – Od osobistego projektu do narzędzia do powrotu do zdrowia
Bia zaczęła się jako mój osobisty projekt, kiedy dochodziłem do siebie po emetofobii. Tworzenie tej strony było dla mnie formą terapii, sposobem na zgłębienie tematu fobii i skupienie się na powrocie do zdrowia. W końcu zdałem sobie sprawę, że ma ona potencjał, by pomóc innym odzyskać kontrolę nad własnym życiem.
Jak powstała Bia.
Motywacja. Bia zaczęła się jako mój osobisty projekt, kiedy po raz pierwszy próbowałem pokonać emetofobię. Po kilku tygodniach terapii ekspozycyjnej na żywo zdałem sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze, strasznie się tego bałem. Po drugie, wiedziałem, że to działa. Bałem się tego, bo co tydzień mój terapeuta popychał mnie dalej w hierarchii ekspozycji, a tempo było szybsze, niż mi odpowiadało. Działało to, bo podczas każdej sesji terapeutycznej pokonywałem rzeczy, o których nigdy nie myślałem, że zrobię, i czułem, jak ten rozwój pozytywnie wpływa na moje życie poza terapią. To skłoniło mnie do stworzenia własnej biblioteki materiałów dotyczących ekspozycji. Chciałem znaleźć sposób na ćwiczenie ekspozycji i robienie postępów na własnych warunkach.
Conquer emetofobia. Pierwotna wersja Bia nazywała się Conquer emetofobia. Była to lista ekspozycji (słów, zdań i obrazków) w ustalonej kolejności. Mogłem otworzyć tę listę na telefonie albo komputerze i ćwiczyć przechodzenie przez nią od początku do końca. Przez jakiś czas to wystarczało i udało mi się odzyskać kilka rzeczy w życiu z rąk emetofobii – na przykład oglądanie filmów bez strachu przed scenami wymiotów albo słyszenie słów takich jak „wymioty” bez konieczności wychodzenia z pokoju. Pokazałem tę małą stronę kilku innym osobom, które też walczyły z emetofobią, i razem świętowaliśmy, gdy pokonywaliśmy rzeczy, o których myśleliśmy, że nigdy nam się nie uda.
Śledzenie postępów. Aplikacja Conquer Emetophobia pozostawała bez zmian przez kilka lat. W międzyczasie emetofobia powoli wracała i czułem, jakbym „stracił” swoje postępy. Motywowała mnie chęć odzyskania wolności, o której wiedziałem, że mogę ją mieć. Dodałem do „Conquer Emetofobia” funkcję rejestrowania historii na przestrzeni czasu. Chciałem wiedzieć, jak bardzo każdy fragment treści wywoływał u mnie dyskomfort, a potem śledzić to w miarę powtarzania ekspozycji. Wiedziałem, że jak tylko będę miał tę liczbę, to zmotywuje mnie to do regularnych ćwiczeń.
Oparte na badaniach. Wróciłem na terapię z powodu emetofobii bardziej zmotywowany niż kiedykolwiek. Naprawdę wierzyłem, że terapia ekspozycyjna może zadziałać i chciałem, żeby ktoś pomógł mi robić postępy. Mój drugi terapeuta był fantastyczny i po raz pierwszy w życiu mogłem sobie wyobrazić życie bez emetofobii. Pracowałem nad Conquer Emetophobia codziennie i w każdy weekend. Kupiłem całą małą bibliotekę książek o fobiach, zaburzeniach OCD i terapii ekspozycyjnej. Skontaktowałem się z terapeutami specjalizującymi się w emetofobii. Wszystkie te informacje trafiły na stronę, gdy rozbudowałem funkcje śledzenia postępów, dodałem więcej treści i zadbałem o to, by podejście oparte na ekspozycji miało solidne podstawy naukowe.
Responsywne, spersonalizowane, skuteczne. Badania nad skutecznością ekspozycji doprowadziły do stworzenia dostosowywalnej hierarchii z ustalonymi etapami. Strona dostosowuje się do wysokiego lub niskiego poziomu dyskomfortu w oparciu o te same wytyczne, co dla terapeutów, a interaktywne elementy, takie jak pisanie, opisywanie i mówienie, zostały dodane, żeby zwiększyć zaangażowanie w treść. Dostałem pozytywne opinie od terapeutów i innych osób z emetofobią. Korzystałem z tej strony codziennie rano. Rozpoczynanie dnia od pokonywania swojej fobii ogromnie podnosiło mi pewność siebie. Zacząłem wierzyć, że to może pomóc innym ludziom.
Ten moment olśnienia. Krok po kroku pokonywałem swoją fobię, a przy okazji rozszerzałem zawartość strony Conquer Emetofobia. Rysunki, filmiki animowane, prawdziwe zdjęcia, filmy, ćwiczenia i rozbudowa strony stały się moją terapią. W każdy weekend dodawałem nowe treści, a w ciągu tygodnia pokonywałem emetofobię poprzez wielokrotną ekspozycję na telefonie. To stopniowe podejście działało w moim przypadku – ale wciąż widziałem komentarze na YouTube, Reddicie i gdzie indziej, gdzie ludzie pisali, że emetofobia rujnuje im życie. Próbowali obejrzeć ten filmik, ale nie byli w stanie. To była ta sama walka, z jaką zmagałem się podczas mojej pierwszej próby terapii ekspozycyjnej – wszystko działo się zbyt szybko i było zbyt intensywne. Wiedziałem więc, że to narzędzie ma potencjał, by pomóc ludziom pokonać fobię stopniowo, bezpiecznymi krokami.
Wiedziałem, że to narzędzie może pomóc komuś zacząć powrót do zdrowia, zapewniając minimalną ekspozycję i pozwalając mu samemu kontrolować tempo. Wiedziałem, że to narzędzie może pomóc komuś osiągnąć konkretne cele. I wiedziałem, że to narzędzie może pomóc komuś zbudować pewność siebie w codziennym życiu. Wiedziałem to wszystko, bo sam używałem go właśnie w tym celu.
Bia. Moja żona powiedziała, że potrzebuję lepszej nazwy. Zaproponowała „Bia”, pochodzącą od końcówki słowa „fobia”. Bardzo mi się to spodobało. Ta strona jest o odzyskiwaniu życia z rąk fobii, a sama nazwa „Bia” też odzyskuje Bia z rąk fobii. Zmieniłem nazwę strony i zacząłem ją udostępniać – od tamtej pory zbieram pozytywne opinie i obserwuję wzrost popularności.
Dziękuję wszystkim, którzy śledzą ten wątek, za wasze wsparcie. Obecnie pracuję nad Bia na pełny etat. Zawsze interesują mnie wasze historie i opinie, więc piszcie do nas w każdej chwili. Zajrzyjcie też do tego powiązanego wpisu na blogu o ewolucji projektu Bia.